Wersja elektroniczna:
Kup teraz! (1,23zł z VAT)
Kradzież jest wytłumaczalna jeżeli ktoś kradnie z głodu. Ciężko jest jednak moralnie wytłumaczyć sytuację, w której powodowany zwykłym, ordynarnym skąpstwem do złodziejstwa posuwa się człowiek majętny, przynajmniej w stopniu średnim. Pierwszymi, którym w związku ze sklepowymi złodziejaszkami puściły nerwy są pracownicy marketu Beata. Dotychczas udało im się złapać kilku „promocyjnych” klientów. Koniec końców to personel sklepu musi się zrzucać się na manko. Po wstępnym wytypowaniu podejrzanych, głównie obrabiających stoisko mięsne, pracownicy zaczęli przyklejać do woreczków zabezpieczenia antykradzieżowe. Wielkie było więc zdziwienie, jednej z powszechnie szanowanych duszniczanek, gdy w jej torebce zapiszczało pół kilograma karczku. Robiąc sobie tego typu promocje, warto pamiętać, że czasami można się najeść... przede wszystkim wstydu.