Wersja elektroniczna:
Kup teraz! (1,23zł z VAT)
Po zwycięskiej passie, którą swojego czasu polskiej prawicy przyniosła koalicja Giertycha, Leppera i Kaczyńskich lokalni politycy trzech partii dostali szansę na obsadzenie kierowniczych stanowisk w samorządzie. Na tej fali wypłynął też były wiceburmistrz Radkowa Marek Jagódka. Szybko okazało się jednak, że cudów nie będzie, a nowy wicestarosta, p. Marek popadł w konflikt z pracownikami lokalnych szpitali. Ponadto jego kadencja jest obarczana przez mieszkańców powiatu winą za likwidację placówek oświatowych oraz zdrowotnych. Z nieszczęsnymi planami przeniesienia pensjonariuszy z Zamku w Szczytnej do zamkniętego szpitala w Dusznikach Zdroju włącznie.
Tego typu posunięcia nie przyniosły popularności rządzącej w Kłodzku do spółki z politykami Platformy Obywatelskiej ekipie Prawa i Sprawiedliwości. Bezwzględni wyborcy wlepili wicestaroście Markowi Jagódce i jego partyjnemu koledze, etatowemu członkowi zarządu Markowi Szpakowi, przysłowiową czerwoną kartkę. Sporym zdziwieniem było więc gdy po kilku miesiącach publicznego niebytu, zapomniany już z lekka i sądzący się o pieniądze z Powiatem Jagódka znalazł zatrudnienie w Urzędzie Gminy Lewin Kłodzki.
Cała sprawa zrobienia Jagódki wicewójtem nie byłaby specjalnie bulwersująca, gdyby nie fakt, że niewiele wcześniej wójt Szczypkowski stworzył inne, dziwne i dobrze opłacane stanowisko – własnego doradcy.
Zatrudniając zastępcę Szczypkowski wmawiał radnym, że wie co robi a w ostatecznym rozrachunku będzie taniej niż za Kędzierewicza. Ponadto powołał się na rekomendację posłanki Moniki Wielichowskiej. Ta rzekomo miała go zapewnić jakoby „podpisywała się dwoma rękami” pod tym, że Jagódka jest „niezwykle doświadczonym fachowcem oraz przygotowanym pod względem merytorycznym i formalnym samorządowcem z krwi i kości”.
Tacy specjaliści naturalnie na drzewach nie rosną i należy ich sowicie wynagradzać. Idąc tym tropem, zdolny wójt – ekonomista po przepracowaniu przezeń półtorej miesiąca przydzielił swojemu zastępcy godną premię. Wynosi ona całe 6000 zł, czyli tyle samo za ile przez 10 miesięcy musi przeżyć polski bezrobotny.